piątek, 10 lipca 2009

9 VII 2009

Długi sen. Nie pamiętam. Na koniec idę jakimś parkiem, chyba przez jakieś tory tramwajowe. Potem wdrapuję się na jakiś nasyp czy podwyższenie i cieszę się, że jestem na Kosztuce. Myślę, że to strasznie zajebista dzielnica, bo mieszka tam mnóstwo fajnych osób i jak już coś robić w Katowicach, to z tej dzielnicy trzeba by zacząć. Na tym podwyższeniu jest jakieś zarośnięte boisko a na około stoją takie niewysokie bloki, które wyglądają jak po jakimś wybuchu, ale wiem, że w środku mieszkają ludzie - a w jednym, do którego idę, Komacowie. Przed tym boiskiem jest ławeczka, na której siedzą manekiny. Takie jak w sklepie na 3go maja, z takimi dużymi, jakby przerysowanymi, animowanymi głowami. Tylko że jeden z nich przedstawia Anię S. i to jest takie realistyczne, razem z jej ubiorem, że przez chwilę wydaje mi się, że to ona. Potem myślę, że to na pewno zrobiona przez nią rzeźba i strasznie mi się podoba.

6 VII 2009

Jestem w jakimś markecie, stoję w kolejce. Widzę, że w kasie obok jest Boris, z Paryża. One też patrzy na mnie i zastanawia się chyba skąd mnie zna. Potem gdzieś idę i jestem na francuskiej, pomiędzy jagiellońską, a dąbrowskiego, Skądś właśnie wyszedłem jest ze mną Natalia z Borisem. Przedstawia mi go, a ja śmieję się, że już się dziś widzieliśmy w sklepie.
W rzeczywistości widziałem go tylko na zdjęciach.