Dziś śniło mi się:
Że z Przedświtu ukradli nam sitko do parzenia herbaty, chyba były w nim pieniądze. Potem myjąc podłogę w barze, niechcący pomalowałem ją na ciemny brąz.
Przyglądałem się tej podłodze, kiedy do środka weszła kobieta. Zapytała mnie o coś. Dopiero za 3 razem zrozumiałem, bo mówiła łamaną angielszczyzną. Pytała się mnie w jakich językach mówię. Wymieniłem je wszystkie plus języki Oli i Ignacego. Kobieta była niesmaowicie zawiedziona, że nie mówię w żadnym z afrykańskich.
Potem, kiedy ja przyglądałem się podłodzę, usłyszałem, jak mówi do swojego towarzysza. "Nie miał nawet szczoteczki do zębów, ani Skarpetek....." - jej głosie rozbrzmiewała prawdziwa rozpacz, jakby mówiła o kimś bardzo bliskim, kimś z rodziny. Jednak dobrze wiedziałem o kim była mowa. O Baracku Obamie. W moim śnie został aresztowany i potraktowany jak pospolity przestępca przez służby USA. Nie mam pojęcia dlaczego, ale miałem niejasne przeczucie, że to wcale nie taka katastrofa i w sumie dobrze się stało. Że chyba zrobił coś czym na to zasłużył. Ale nie chciałem tego mówić, żeby nie urazić tej kobiety.
Potem śniło mi się, że byłem u babci. Poszedłem do wychodka (normalnie ma toaletę, wychodek był we śnie. Stał na środku pola, typowa, zbita z desek budka. Drewno już mocno poczerniało. Dziwne było to, że miał ogromne okna wychodzące na las. Stałem tam chwilę i nagle zauważyłem, że tam są dzikie zwierzęta. Lew i tygrys, albo lampart. Chwilę przekomarzały się, a potem zaczeły dobijać się do okna. Były złe i inteligentne. Wiedziałem, że chcą dostać się do środka, eby zrobić mi krzywdę. Nagle za drugim oknem przeleciał ptak, aler nawet nie zdążył dolecieć do framugi, kiedy coś spadło na niego z sufitu. To była puma. Zrobiło się groźnie, uciekłem.
Potem wyjeżdżałem stamtąd. Busem, uwaga, uwaga, na alaskę/rumunię. Przez cieszyn. całość wycieczki miała trwać 6 godzin. Ja miałem wysiąść wcześniej - w Cieszynie. Po drodze przejeżdżaliśmy koło tego wychodka więc zaczałem tym zwierzętom robić zdjęcia. Nie robiłem ich długo - mój aparat zacząłe się zacinać ażw końću zupełnie odmpówił posłuszeństwa.
niedziela, 25 października 2009
25 X 2009
Autor:
Nicolas
niedziela, 27 września 2009
25 IX
Autor:
katiusza
Byłam w moim gimnazjum na korytarzu na trzecim piętrze. Otwierałam drzwi do męskiej toalety i z całej siły je zatrzaskiwałam. Echo się niosło. Korytarze były puste, chyba trwały lekcje. Z jednej z sal wyszedł chłopak i spytał, dlaczego to robię. Nie odrywając się od mojego zajęcia odpowiedziałam, że mnie to uspokaja.
22 IX
Autor:
katiusza
Siedziałam przy stole w kuchni, kiedy nagle odczułam silną potrzebę zdobycia nowych trampek. Wyszłam z domu i poszłam do lasu, ponieważ znałam magiczne miejsce. Po dość długim przedzieraniu się przez chaszcze dotarłam do „sadu” gdzie rosły trampkowe drzewa. Buty zwisały z gałęzi jak czereśnie. Podeszłam i zerwałam dojrzałą czerwoną parę (bo zielone trampki są niedojrzałe przecież).
środa, 16 września 2009
16 IX 2009
Autor:
Nicolas
Oprócz całej serii scen nawiedzających mnie od pewnego czasu, a dotyczących lokali, remontów, knajp, ich otwierania i prowadzenia, pamiętam dwa motywy z dzisiejszego snu.
W pierwszym nie wiem czemu miałem na sobie kostium niedźwiedzia, a na sam koniec snu, ktoś śpiewał jakąś piosenkę o niedźwiedziu ("tam możesz znaleźć niedźwiedzia" cośtam cośtam cośtam") grając do tego na gitarze.
W innym pamiętam, że jakaś znana mi dziewczyna wyglądała chyba z okna i nagle zorientowałem się, że każde oko ma w innym kolorze (prawe chyba zielone a lewe niebieskie, choć nie jestem pewien czy któreś nie było brązowe). To było niesamowite, bo bardzo dobrze ją znałem w tym snie, a takie rzeczy jednak zauważa się dość wczeęnie.
W pierwszym nie wiem czemu miałem na sobie kostium niedźwiedzia, a na sam koniec snu, ktoś śpiewał jakąś piosenkę o niedźwiedziu ("tam możesz znaleźć niedźwiedzia" cośtam cośtam cośtam") grając do tego na gitarze.
W innym pamiętam, że jakaś znana mi dziewczyna wyglądała chyba z okna i nagle zorientowałem się, że każde oko ma w innym kolorze (prawe chyba zielone a lewe niebieskie, choć nie jestem pewien czy któreś nie było brązowe). To było niesamowite, bo bardzo dobrze ją znałem w tym snie, a takie rzeczy jednak zauważa się dość wczeęnie.
wtorek, 25 sierpnia 2009
25.08
Autor:
deycza
sen przyśnił mi się pare dni temu, gdy nococwaliśmy pod namiotem w czasie deszczu pod granicą słoweńsko-chorwacką. jedyny jaki pamiętam z całego wyjazdu.
rozłożylismy namiot, bo zaczeło lać i grzmieć (naprawde i w śnie), po czym weszliśmy do niego (ja, michał i zielony, nasz kumpel z którym jechaliśmy), po czym ja zapaliłam papierosa w namiocie, a zielony (wielki przeciwnik palenia w realu) wyjal skreta (z tytoniem, nie ziolko) i zaczal tez palic. spytalam sie go czemu pali w namiocie, choc sama to robiłam. czulam sie strasznie dziwnie i nieswojo. potem wyszlismy na drogę i lał deszcz, ale go w ogole nie czułam, jakby padał obok mnie i był tylko widoczny. na poboczu stały jakieś budki, chodzilismy wśród nich, a potem znow byliśmy nagle w namiocie i miałam deja vu (w śnie), bo zielony znow wyjał skręta identycznym ruchem jak wówczas i znow ogarneło mnie to dziwne uczucie, że on pali i poczułam się nieswojo tak samo po raz drugi. a potem nagle poczułam że spadam bardzo szybko w dół, jakby ze skraju tej jezdni i obudziłam się. a w rzeczywistości stoczyłam się z karimaty, bo namiot stał ukośnie -_-
rozłożylismy namiot, bo zaczeło lać i grzmieć (naprawde i w śnie), po czym weszliśmy do niego (ja, michał i zielony, nasz kumpel z którym jechaliśmy), po czym ja zapaliłam papierosa w namiocie, a zielony (wielki przeciwnik palenia w realu) wyjal skreta (z tytoniem, nie ziolko) i zaczal tez palic. spytalam sie go czemu pali w namiocie, choc sama to robiłam. czulam sie strasznie dziwnie i nieswojo. potem wyszlismy na drogę i lał deszcz, ale go w ogole nie czułam, jakby padał obok mnie i był tylko widoczny. na poboczu stały jakieś budki, chodzilismy wśród nich, a potem znow byliśmy nagle w namiocie i miałam deja vu (w śnie), bo zielony znow wyjał skręta identycznym ruchem jak wówczas i znow ogarneło mnie to dziwne uczucie, że on pali i poczułam się nieswojo tak samo po raz drugi. a potem nagle poczułam że spadam bardzo szybko w dół, jakby ze skraju tej jezdni i obudziłam się. a w rzeczywistości stoczyłam się z karimaty, bo namiot stał ukośnie -_-
piątek, 10 lipca 2009
9 VII 2009
Autor:
Nicolas
Długi sen. Nie pamiętam. Na koniec idę jakimś parkiem, chyba przez jakieś tory tramwajowe. Potem wdrapuję się na jakiś nasyp czy podwyższenie i cieszę się, że jestem na Kosztuce. Myślę, że to strasznie zajebista dzielnica, bo mieszka tam mnóstwo fajnych osób i jak już coś robić w Katowicach, to z tej dzielnicy trzeba by zacząć. Na tym podwyższeniu jest jakieś zarośnięte boisko a na około stoją takie niewysokie bloki, które wyglądają jak po jakimś wybuchu, ale wiem, że w środku mieszkają ludzie - a w jednym, do którego idę, Komacowie. Przed tym boiskiem jest ławeczka, na której siedzą manekiny. Takie jak w sklepie na 3go maja, z takimi dużymi, jakby przerysowanymi, animowanymi głowami. Tylko że jeden z nich przedstawia Anię S. i to jest takie realistyczne, razem z jej ubiorem, że przez chwilę wydaje mi się, że to ona. Potem myślę, że to na pewno zrobiona przez nią rzeźba i strasznie mi się podoba.
Subskrybuj:
Posty (Atom)