piątek, 10 lipiec 2009
9 VII 2009
Autor:
Nicolas
Długi sen. Nie pamiętam. Na koniec idę jakimś parkiem, chyba przez jakieś tory tramwajowe. Potem wdrapuję się na jakiś nasyp czy podwyższenie i cieszę się, że jestem na Kosztuce. Myślę, że to strasznie zajebista dzielnica, bo mieszka tam mnóstwo fajnych osób i jak już coś robić w Katowicach, to z tej dzielnicy trzeba by zacząć. Na tym podwyższeniu jest jakieś zarośnięte boisko a na około stoją takie niewysokie bloki, które wyglądają jak po jakimś wybuchu, ale wiem, że w środku mieszkają ludzie - a w jednym, do którego idę, Komacowie. Przed tym boiskiem jest ławeczka, na której siedzą manekiny. Takie jak w sklepie na 3go maja, z takimi dużymi, jakby przerysowanymi, animowanymi głowami. Tylko że jeden z nich przedstawia Anię S. i to jest takie realistyczne, razem z jej ubiorem, że przez chwilę wydaje mi się, że to ona. Potem myślę, że to na pewno zrobiona przez nią rzeźba i strasznie mi się podoba.
6 VII 2009
Autor:
Nicolas
Jestem w jakimś markecie, stoję w kolejce. Widzę, że w kasie obok jest Boris, z Paryża. One też patrzy na mnie i zastanawia się chyba skąd mnie zna. Potem gdzieś idę i jestem na francuskiej, pomiędzy jagiellońską, a dąbrowskiego, Skądś właśnie wyszedłem jest ze mną Natalia z Borisem. Przedstawia mi go, a ja śmieję się, że już się dziś widzieliśmy w sklepie.
W rzeczywistości widziałem go tylko na zdjęciach.
W rzeczywistości widziałem go tylko na zdjęciach.
wtorek, 23 czerwiec 2009
23 VI 2009
Autor:
Nicolas
Śniło mi się dużo chodzenia. Pomiędzy Bytomiem, a Katowicami. Były ze mną jakieś osoby (znane i nieznane) oprowadzałem je po Bytomiu (który był ŁADNY, przypuszczam, że za czasów jego świetności). Tylko coś z przestrzenią było nie tak. Ulica Smolenia była całkiem normalna, ale przecinała ją zupełnie inna. Nie schodziła w dół, ale szła po prostej ziemi. Była dużo szersza, miała mnóstwo drzew, zza których było widać elewacje starych kamienic. Było trochę samochodów. Po lewe był jakiś kościół. Potem uliczka się nagle zwężała, robiła się jak na jakiejś wsi, pojawiało się słońce. Przechodziło się przez jakiś mostek nad rzeczką, zza którym była jakby czarna ściana, ale nie dochodziło się do niej, bo przed nią była drewniana brama. Jak się przez nią przeszło wyszło się na Chorzowską w Katowicach. Z tym że ona nie była ulicą tylko rzeką. Czystą dużą rozlewającą się po świeżym asfalcie. Pamietam, że był zachód słońca, a my szliśmy gęsziego w dużych odstępach, po betonowym murku rzerokości 50 cm, który lekko wystawał ponad wodę. W jednym miejscu rzeczka prawie łączyłą się z jakimś ściekiem. Pomyślałem, że wreszcie wiem gdzie jest "nazwa". Chodziło o fikcyjną rzekę w kato.
Trochę później biegłem, bo przyszła burza. Zdążyłem przed deszczem - doszedłem do domu z ogromnym dachem przed wejściem. Powietrze było takie bardzo czyste i świeże jak w górach.
Trochę później biegłem, bo przyszła burza. Zdążyłem przed deszczem - doszedłem do domu z ogromnym dachem przed wejściem. Powietrze było takie bardzo czyste i świeże jak w górach.
22 VI 2009
Autor:
Nicolas
Jestem w chorzowie (a przynajmniej na ulicy która tak wygląda. Jeżdżę gopie Komarem (motorowerem). Tak w sumie to nie jest gop tylko jakieś włoskie miasto. Podjeżdżam pod sklepik mamy (luksusowy, w starej włoskiej kamienicy). Wszystko jest ładne, kasiaste, włoskie. Potem jadę nad plaże. Spotykam tam dziewczynę znaną mi z Flamberga (A). Chcę z nią porozmawiac ale mnie olewa. A ja mam ważną wiadomość od Furii. Kiedy to mówię, słucha mnie z uwagą i pojawia się więcej osób z Flama, które przyszły z nikąd.
20 VI 2009
Autor:
Nicolas
Jestem u sobie w domu. Dzwoni domofon. Idę otworzyć. Podnoszę słuchawkę, ale od razu naciskam przycisk, choć jeszcze nie puszczam. Myślę, że to jakiś znajomy. Ale nikt się nie przedstawia. Czekam chwilę po czym słyszę ZŁY głos. Taki jakby coś udawało, że jest człowiekiem. Słyszę moją mamę krzyczącą, żebym nie otwierał. Odkładam słuchawkę zastanawiając się, czy przypadkiem nie otworzyłem.
Idę to sprawdzić. Patrzę przez judasza i widzę tam postać oblepioną różnymi szmatami. Wygląda jak jakiś żebrak, tylko coś jest nie tak. Stoi na zewnątrz i patrzy się na drzwi. Orientuję się, że zame jest otwarty. Ale boję się go teraz zamykać, bo to by zdradziło, że drzwi są otwarte i to coś mogłoby się wedrzeć zanim bym zamknął (u mnie w domu zamykanie to nie jest hop-siup). Coś tam kombinuję jeszcze z drzwiami. Nie pamietam.
Potem.
Idę do drzwi, ale to nagle jest mieszkanie mojej babci (I). Nie wygląda jak to prawdziwe, ale byłem w nim już kiedyś we śnie i to tez było wtedy jej mieszkanie. Jest tam też dziadek. Ktoś mi się skarży, ze zniknęło mu coś ważnego. Myślę sobie, że tamto coś to ukradło.
Idę to sprawdzić. Patrzę przez judasza i widzę tam postać oblepioną różnymi szmatami. Wygląda jak jakiś żebrak, tylko coś jest nie tak. Stoi na zewnątrz i patrzy się na drzwi. Orientuję się, że zame jest otwarty. Ale boję się go teraz zamykać, bo to by zdradziło, że drzwi są otwarte i to coś mogłoby się wedrzeć zanim bym zamknął (u mnie w domu zamykanie to nie jest hop-siup). Coś tam kombinuję jeszcze z drzwiami. Nie pamietam.
Potem.
Idę do drzwi, ale to nagle jest mieszkanie mojej babci (I). Nie wygląda jak to prawdziwe, ale byłem w nim już kiedyś we śnie i to tez było wtedy jej mieszkanie. Jest tam też dziadek. Ktoś mi się skarży, ze zniknęło mu coś ważnego. Myślę sobie, że tamto coś to ukradło.
21 VI 2009
Autor:
Nicolas
W ciągu dnia przypomniało mi się, że we śnie uświadomiłem sobie przepis na prawdziwe dzieła sztuki. Śmiałem się głośno z siebie, że to było takie banalne, a tego nie widziałem. Dzięki temu każda, byle jaka fabuła staje się ekstra jęsli tylko ..... No właśnie. Tego już nie zapamiętałem.
piątek, 19 czerwiec 2009
19 VI 2009
Autor:
AN
Śnił mi się projekt "Makbeta" (którego niedawno projektował II rok). Niezły projekt.
Subskrybuj:
Posty (Atom)